Przeskocz do treści

Mój makijaż ślubny

Historia mojego makijażu ślubnego jest krótka i minimalistyczna a wynika to z kilku powodów:

*znam swoją twarz - wiem w jakim makijażu korzystnie wyglądam i czuję się pewna siebie

*wiem jakie kosmetyki lubię - znajomość faktur oraz zachowania się kosmetyków na twarzy daje poczucie komfortu

*wiem też, które produkty są wytrzymałe i dobrze się fotografują - moje niemałe doświadczenie w pracy wizażysty zarówno przy makijażach okolicznościowych oraz sesjach zdjęciowych jest nieocenione - ani chwili nie denerwowałam się samodzielnym malowaniem

*przygotowałam się do makijażu dzień wcześniej, wstałam rano przed wszystkimi, w ciszy i spokoju zasiadłam przed lusterkiem, z ciekawości ustawiłam timer i zatopiłam się w malowaniu na całe...25 minut!:) Naprawdę:)

Przy ogromie przygotowań  zapomniałam tylko o porannym użyciu płatków pod oczy, ale obyło się bez nich:) Zobaczcie efekt i jakie produkty wybrałam:

Na zdjęciu brakuje rzęs Ardell Trio - potrójne kępki oraz utrwalacza Kryolan.

Zatem krok po kroku:

Baza wygładzająca Benefit Porefessional
Podkład Revlon Colorstay 24 do skóry suchej i normalnej kolor 250
Dla utrwalenia puder mineralny Mary Kay kolor Ivory 1
Efekt 3D oraz odświeżenie mojej skóry to Smashbox Contour Kit
Makeup Revolution x Maxineczka Beauty Legacy - kocham tą paletę! Wybaczcie jej wygląd, zapasy dopiero były do mnie w drodze:) Więcej na temat tej palety już niedługo.
Tusz Maybelline Colossal volume express waterproof - można w nim płakać i wyjść na deszcz a nawet na basen! Testowałam osobiście:)
Pomadka matowa Wibo Long Lasting Million Dollars Lips kolor nr 5 - świetnie zastyga, nie ściera się, jest długotrwała. Zastosowałam ją jako bazę pod bardziej kremową szminkę.
Kremowa pomadka Bell Ms. Perfect 01 - lekko różowy odcień.
Żel do brwi Lovely brows gel creator - utrzymuje brwi w ryzach. Kilka dni przed ślubem zrobiłam hennę, więc żel był wystarczający.

Ciekawostką jest, że w ogóle nie użyłam korektora pod oczy. Bazą pod ciebie jak i korektorem był po prostu podkład, którego nałożyłam na skórę cieniutką warstwą. Sprawdza się, ponieważ jest kosmetykiem zastygającym. Co więcej, nie przepadam za mocnym kryciem pod okiem oraz matowym wykończeniem. Podobają mi się prześwity naturalnej skóry, nadaje to twarzy miękki i subtelny wygląd. Poniżej zdjęcie makijażu po 10 h. Wygląda(m) całkiem nieźle:)
Obok mnie moja ukochana sąsiadka, koleżanka, inspiratorka, prawie siostra Aga

To chyba tyle:) A wy malowałyście się same czy korzystałyście z pomocy wizażystki? Jak się udało? Byłyście zadowolone? Dajcie mi koniecznie znać - każde doświadczenie i uwaga są cenne.

*autorką zdjęć ślubnych jest niezastąpiona i utalentowana Iza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *