Przeskocz do treści

„Allo Allo” literatury – “Urzędnik” Sławek Michorzewski

Ten stosik książek czeka grzecznie w kolejce przy łóżku, a znalazł się u mnie dzięki mojej aktywności w evencie Mikołajki w grodzie Kraka 2018

Kto z was lubi pójść do urzędu coś załatwić, ręka w górę!Hm...żadnej nie widzę...ani jednej? Naprawdę? To może ZUS chociaż? Nic? Nikogo?To może do skarbówki na momencik? Pusto? Nie dziwota, oj nie! Zwłaszcza gdy trafisz na taką zakałę jak Marian Sopel. To tytułowy urzędnik, pracownik skarbówki właśnie. Ale nie byle jaki, bo najwierniejszy, najsolidniejszy. Wybitnie sumienny w służbie państwu i w ochronie pieniędzy podatników. Do tego dokładny, wnikliwy i pedantyczny. Powiadają, że nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm i obawiam się, że własnie ta cecha zawiodła naszego Mariana tam, gdzie... sami musicie doczytać 🙂

Muszę was jednak uprzedzić, drodzy czytelnicy, przygotujcie się na niekontrolowane salwy śmiechu i nieoczekiwane parsknięcia. Lepiej podczas czytania nie popijać gorących napojów, ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy dławiący śmiech zaatakuje:)

Jak już wspomniałam, to naprawdę istne “Allo Allo” literatury kryminalnej. Kto zna charakter serialu, natychmiast wyczuje klimat groteski, parodii i niedorzeczności. Nieprzewidywalne zwroty akcji i nieporozumienia wynikają z zaskakujących relacji w siatce powiązań między bohaterami, którzy jednocześnie reprezentują stereotypy oraz obalają je. Absurd goni absurd, gagów co nie miara. Gdyby powstał z tego film, płakałabym ze śmiechu na całego! Na myśl natychmiast przychodzi mi specyficzny charakter kina francuskiego. Francuzi mają talent do bawienia ludzi. Ich produkcje są lekkie i w przystępny ironicznie sposób ukazują przywary ludzi. To a propos stereotypów.

Książka pisana jest lekkim językiem, chociaż tu i ówdzie natkniemy się na siarczyste przekleństwo. Muszę jednak przyznać, że rzucane w tekście mięso tylko nadaje mu pikanterii a bohaterom ludzką twarz. To ludzie tacy jak my, z wadami i zaletami. Sławek świetnie je wypunktował.

W technicznym aspekcie książka spełniła moje oczekiwania – uwielbiam lekko żółtawy papier oraz jego wagę – wydanie przyjemnie leży w dłoni. Tekst charakteryzuje się jednym jednak uszczerbkiem: znalazłam dwie literówki oraz jeden błąd ortograficzny! Na szczęście to mało znacząca błahostka przy ogromie endorfin, które dzięki fabule buzują w naszym umyśle.

Kawa INKA z bitą śmietaną obowiązkowa do przyjemnej lektury

“Urzędnik” Sławek Michorzewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *